13/12/2014

Christmas is coming!

Cześć śnieżynki! Przywitanie typowo zimowe, choć śniegu za oknem nie widać! Wpadam do Was z postem, który będzie nieco się różnił od pozostałych. A mianowicie postanowiłam nagrać dla Was filmik. Myślałam by zrobić go gdy będę ubierała żywą choinkę i zdobiła wszystko inne, aczkolwiek póki co jeszcze jej nie mam, a z racji tego że dzisiaj przynieśliśmy ozdoby do mojego pokoju, to naprawdę nie mogłam się powstrzymać. W tym roku choinkę stroiłam na zimne odcienie łącznie z światełkami. Wydaje mi się, że wygląda świetnie, a przede wszystkim pasuje idealnie do wnętrza. Filmik jest trochę chaotyczny i na pewno prezentowałby się lepiej, gdybym posiadała lepszy sprzęt. No ale dobrze wiecie, że filmików często nie dodaję, więc póki co ten sprzęt mi starczy. Na filmiku z łatwością można dostrzec ile radości daje mi świąteczna atmosfera i samo zdobienie pokoju. Oby te święta były udane, bez żadnych zbędnych zmartwień. :)

Jestem bardzo zła, że nie pokazuje się normalna miniatura filmiku! :)))

Zapraszam Was wszystkich do obserwowania mnie na instagramie! Powoli czuć tam świąteczny klimacik! :)
Miłego wieczorku! :)
Dajcie łapki w górę i jeżeli chcecie od czasu do czasu jakiś filmik - subskrybujcie! :)
KLIK
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
 Jeszcze jedno! :) Pamiętacie może zeszłoroczne dzwonienie do Was z życzeniami? Chciałabym w tym roku powtórzyć tę akcję! Ponadto jedna osoba do której zadzwonię otrzyma ode mnie paczkę. Z okazji świąt, aczkolwiek wiadomo - będzie ona troszkę spóźniona. :)
 Numery wysyłajcie na - jessikachincza@o2.pl
 

10/12/2014

Pomagajmy!

Cześć kochani! Co u Was ciekawego? Tak samo jak u mnie napięta atmosfera związana z wystawianiem ocen? Jak co roku ten moment jest dosyć stresujący, aczkolwiek nie bardziej niż oceny końcowe. Niestety mam wiele ocen do poprawiania, bądź po prostu muszę podłapać niektóre oceny, bo nadal są przedmioty gdzie nie mam ocen, typu historia a z czegoś trzeba ocenę wystawić. Zatem czeka mnie trochę nauki na ostatnią chwilę.. A tak w ogóle już w poniedziałek są wigilie klasowe. Tak szybko zleciał ten czas. Niedawno poznawaliśmy się z klasą, a teraz już będziemy spędzać ze sobą pierwszą wspólną wigilię i wymieniać się prezentami. A no właśnie! Czas ruszyć tyłek i kupić coś fajnego na prezent koleżance, którą wylosowałam. Wiem, że niektóre szkoły nie robią sobie w ogóle prezentów na wigilie, a niejedni przekazują pieniądze na szlachetną paczkę i tego typu akcje. To również bardzo dobry pomysł, ponieważ można pomóc tym, którzy naprawdę nie mają kolorowo. Jeżeli więc jesteście w stanie przekazać jakąkolwiek kwotę na szlachetny cel, to zachęcam! Jeżeli dłużej już czytacie mojego bloga, to wiecie że bardzo lubię pomagać w jakikolwiek sposób i jeżeli mam taką możliwość. Nawiązując jeszcze do wigilii klasowych, to nasza klasa postanowiła robić sobie prezenty + pewną kwotę przekazać na potrzebującą rodzinę. Dzisiaj również zgłosiłam się do WOŚP'u ze szkoły, ponieważ jak zwykle przegapiłam zapisy. Cieszę się, że teraz znalazło się miejsce. W moim mieście zapisy się kończą w dobre kilka h, najwyżej w dobę, a przegapić zapisy na facebooku, często dezaktywując fejsa... jest bardzo łatwo. Jestem zatem bardzo szczęśliwa, że wreszcie, po raz pierwszy będę mogła marznąć z puszką i zbierać pieniążki! W zeszłym roku, jak i dwa lata temu, pomagałam w przygotowaniach związanymi z aukcjami i całą organizacją wydarzenia. Być może również i w tym roku uda mi się pozałatwiać przedmioty, bądź autografy na aukcję. Jeśli nie wyleci mi to z głowy, a popularne osoby zechcą pomóc to będzie cudownie!

(mały instagramowy mix)
 ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥
Chciałabym również nawiązać do komentarza jaki otrzymałam - naturalnie od anonima. Jego dokładnej treści nie posiadam, aczkolwiek był on coś w ten deseń: "po wygranej w blogu roku Twój blog zamienił się w reklamę i witasz do nas tylko z postami sponsorowanymi." Pozwolę sobie powiedzieć coś na ten temat. Po wygranej w blogu roku faktycznie - każdy kładł nacisk na to, że niby się sprzedaję, dlatego że coś osiągnęłam.. choć kilka lat pisałam bloga nie prowadząc współprac wcale. Czasem współprace wzrastały i malały, ponieważ moje współprace praktycznie nigdy nie były stałe! Nie zostaję więc obdarowywana masą produktów i ubrań dziennie tak jak sobie to wyobrażacie. Ponadto gdy większa liczba osób przyczepiła się do mnie, że mam bloga dla współprac, (właśnie po blogu roku) postanowiłam pokazać że tak nie jest i zrezygnowałam z WSZYSTKICH możliwych współprac. Przez jakiś czas w ogóle nie współpracowałam z żadną firmą, do czasu kiedy poszłam po rozum i zrozumiałam, że niczego Wam udowadniać nie muszę, ponieważ ja znam swoją wartość i znam powód dla którego chcę pisać bloga. Tym powodem jesteście WY. Nie współprace. Nie da się ukryć, że miło jest w okrutny dzień, pełen łez dostać paczkę, poprawiającą humor, tak jak przypadło akurat perfekcyjnie ostatnio, ale ja nie widzę w tym nic złego. Chyba każdej osobie zakupy oraz nowości potrafią poprawić nastrój i tak też jest w moim przypadku, a co do mojego nieregularnego pisania, to są to powody osobiste i uwierzcie, że gdybyście przez kilka miesięcy przeżywali dzień w dzień tortury to nie chcieli byście blogować z wymuszeniem, dlatego wolę odczekać i napisać coś konkretniejszego. Oczywiście problem z fotografem to jest mój problem, który stawiam od razu na drugim miejscu...
Tak w ogóle ostatnio byłam na małym przypadkowym wyjeździe do galerii. Jak ja uwielbiam przystrojone miasta, drzewka, ale i tak najlepszym widokiem jest cudownie przystrojona galeria handlowa! Od razu poprawiła mi nastrój. Oczywiście nie obyło się bez malutkich zakupów, z którym powiem szczerze jestem zadowolona. Szczególnie z kochanych, cieplutkich, najlepszych "Emu". Koniecznie musiałam je mieć tegorocznej jesieni/zimy. Nie wiem czemu chłopcy aż tak nienawidzą tych butów! Haha. Ja je uwielbiam od zawsze. To jest naprawdę "Miłość od pierwszego włożenia"... jakkolwiek to brzmi.. 
Skusiłam się również na chyba wszystkim znaną książkę Keri Smith "Zniszcz ten dziennik". Szczerze powiedziawszy zadania w niej zawarte są na poziomie hmm podstawówki, aczkolwiek chcę na niej troszkę odnaleźć swoją artystyczną duszę i po prostu stworzyć coś kreatywnego. Koniecznie chcę Wam pokazać dziennik, który jest naprawdę fantastyczny. Szkoda, że mój dziennik nawet w połowie nie będzie taki idealny. Szczególnie zaciekawił mnie pomysł książki jako plecak, ponieważ w książce znajduje się zadanie "Znajdź sposób by ubrać się w dziennik", również dziewczyna ciekawie poradziła sobie z zadaniem "Zamień tę książkę w but". Sami zobaczcie! :)
Przejdźmy do moich drobnych nowości. Jak widzicie poniżej bardzo kocham Ner Yorkera, haha. Nie było tego żebym nie znalazła tam choć jednej rzeczy, która mi się spodoba. :)
Szczerze mogę polecić Wam kochane bluzę. Z tego co pamiętam jest kilka kolorów. Jest naprawdę świetna. Podoba mi się jej wykonanie, materiał i oczywiście cena 40zł! :)
I na koniec moje wczorajsze, fantastyczne wory pod oczami! 
Już chcę być zdrowa! :(
Nawiązując do pomagania - mam nadzieję, że 6 grudnia oglądaliście blok reklamowy? :)
Buziaki dla wszystkich! :*:*:*:*

06/12/2014

Cocolita.pl

Cześć. Co najmniej od poniedziałku chciałam dodać notkę na bloga.. Myślicie, ze było to łatwe? Zawsze coś mi wypadało, że zostawałam w szkole do późnej godziny, ostatnio do 18:30, a w inny dzień do 21. Nawet wracając o godzinie 14 do domu, zanim rozłożyłam wszystko co miałam do sfotografowania już było za ciemno. Nadal ta notka nie jest taka jaka miałaby być, ponieważ chciałam dzisiaj dodać notkę ze stylizacją. Niestety cały czas ktoś odmawia mi pomocy. Postanowiłam więc, że zobaczę jak moje blogowanie będzie toczyło się do końca roku, a potem zadecyduję co dalej z tym fantem zrobić. Za każdym razem mam super chęci i plany systematycznego dodawani postów, a jak zauważyliście kończy się to klęską. To będzie ostatnia próba, sprawdzę samą siebie czy potrafię pogodzić walący się świat z blogiem, który wymaga wielu poświęceń. Mam kilka pomysłów na różnego rodzaju postu, ale ich realizacja bez aktywnego fotografa jest cholernie ciężka! Jednak na razie nie chcę o tym rozmawiać. Streszczę Wam co u mnie się działo ostatnimi czasy. W zasadzie swoje życie podsumowuję jednym słowem - nuda, bądź monotonia. Nawet gdy coś innego się dzieje nie robi to na mnie większego wrażenia. Ostatnio wiele przesiadywałam w szkole i szczerze mam tego dosyć. Nawet dzisiaj powinnam być w szkole od 8 do 14:30, ale odpuściłam sobie, ponieważ po 1 - jestem chora, po 2 - umieram na ból brzucha, po 3 - na dworze ślizgawica, po 4 - nie chciało mi się, po 5 - chciałam wreszcie porobić zdjęcia przy naturalnym świetle. :)
 ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥ ~~ ♥
Pierwszego grudnia obchodziłam swoje 16 urodziny. Szczerze mam tak, że nie lubię żadnych świąt, ponieważ zapominają o mnie osoby, którzy powinni pamiętać. Tak jest co roku, zatem najchętniej każde święta, a najbardziej urodziny - mam ochotę przespać i obudzić się kolejnego dnia. W każdym bądź razie strasznie dziękuję wszystkim czytelnikom, znajomym za pamięć. ♥♥♥ Ten dzień nie był zbyt cudowny, nawet i w urodziny polały się łzy i niestety nie były one łzami szczęścia. Jednak po powrocie ze szkoły nagle przywitał mnie listonosz, który wręczył mi spory karton z obklejonymi taśmami z napisem cocolita.pl! Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nie mogłam się tej paczuszki doczekać. Śledząc mojego instagrama, na pewno już widzieliście jej zawartość. 
Jak widzicie na powyższym zdjęciu znajdują się same cudeńka! Jak myślicie - czego najbardziej nie mogłam się doczekać? Naturalnie! Przepięknego tangle teezer oraz błyszczyków eos! Nawet nie wiecie ile szczęścia one mi dały, haha!
Już minął tydzień od otrzymania przesyłki, wiec mogę się bez wahania wypowiedzieć o każdej rzeczy! Zacznijmy od piękności ze sleeka, które dostałam w gratisie. Z góry pragnę zaznaczyć, że kosmetyki już używałam, dlatego widać ślady. (I tak specjalnie do zdjęć wszystko szorowałam!:D)

Pierwsza paletka to bronzery na policzki. Wspomniałam powyżej, że to były gratisy, więc nie miałam wpływu na kolorki. Dwa pierwsze są naprawdę intensywne. Drugi w zasadzie wygląda bardziej jak cień do powiek, zatem nie mam w planach go użyć. Numer trzy sprawuje się świetnie. Kolor nie jest zbyt intensywny i wygląda naturalnie, idealnie podkreślając kości policzkowe. Czy polecam? Nawet bardzo, aczkolwiek gdybym miała możliwość, wybrałabym inne, naturalniejsze odcienie.
Kolejnym gratisem od firmy cocolita, jest paletka również ze sleeka, aczkolwiek jest ona do ust. I tu daję 6+ o ile istniałaby taka ocena! Kolory są idealne. Każdy jeden kolor z tej paletki prezentuje się bardzo naturalnie. Od tygodnia cały czas goszczą te odcienie na moich ustach. Szczerze polecam! :) Co jedynie mogłabym być uparta i przyczepić się do tego, że nie otrzymałam w zestawie pędzelka, który ponoć jest w zestawie.
Skoro lecimy gratisami, to pokażę Wam ostatni gratis od cocolity i jest to błyszczyk z firmy Bourjois. Jest bardzo ładny i nie mam do czego się przyczepić. Natomiast nie bardzo lubię błyszczące się usta, zdecydowanie preferuję matowe pomadki. Dla zainteresowanych jest to odcień numer 48.
Czas przejść do mojego zamówienia! Zacznijmy może od rzeczy, z których nadal się mega ciesze jak dziecko. Tangle teezer! Jest to szczotka, która już od dawna mnie kusiła. Na moje wygląda ona niepozornie a wokół niej zrobił się wielki szał! W połowie myślałam, że to przez jej popularność ludzie tak szleją na jej punkcie. Przecież co może być niezwykłego w szczotce do włosów? A jednak! Po jej otrzymaniu najpierw przetestowałam ją na swoich włosach, które mają tendencję do plątania się. Dodatkowo nie były one czesane przez cały dzień w szkole. Po pierwszym zastosowaniu wypowiedziałam słowa: MAGICZNE MYDEŁKO! Naprawdę! Szczotka jest magiczna. Ani trochę nie ciągnie przez to nie uszkadza cebulek włosów. Nawet po umyciu włosów z rozczesaniem radzi sobie idealnie. Teraz już wiem dlaczego tyle osób jest w niej zakochanych i dołączyłam śmiało do tego grona. Dodatkowo jest poręczna i naprawdę świetnie się prezentuje. Tangle teezer są w różnych cenach. Te z pokrywką zamykającą są nieco droższe, ale naprawdę jest warta swojej ceny. Jeżeli moje "magiczne mydełko" ulegnie wypadkowi, na pewno zdecyduję się na ponowny zakup, bez żadnych obaw. Jak najbardziej polecam! :)  
 
Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć, że tangle teezer ma włoski różnej wielkości. :)
Przejdźmy teraz do masełek do ust, które już od baaardzo dawna chciałam mieć, w końcu się skusiłam i postanowiłam zamówić. Są naprawdę cudowne! Świetnie nawilżają usta. Tak właśnie przypadło, że zamówiłam je ponieważ zmiana klimatu strasznie mi uszkodziła usta, a po niecałym tygodniu nakładania tych pomadek moje usta wróciły do naturalnego stanu.
Ta ciemniejsza jest o zapachu granatu z połączeniem maliny! Naprawdę ujmujący zapach! 
Jasnoróżowe cudeńko natomiast pachnie równie ślicznie, aczkolwiek jest przeciwieństwem pierwszego. Pachnie ono mleczkiem kokosowym. Naprawdę śliczny zapach. :)
Teraz przenosimy się do pewnego tuszu do rzęs, który podbił moje serce - naprawdę. Już dawno nie miałam tak dobrej mascary. Jakiś czas temu chwaliłam sobie mascarę z catrice i uważałam, że lepszej być nie może. A jednak! Tusz do rzęs z Loreal jest naprawdę cudowny! Ma dwa działania w jednym. Idealnie wydłuża i kilkakrotnie pogrubia nie sklejając naszych rzęs. Dodatkowo teraz możecie dorwać tę mascarę na przecenie! Jestem pewna, że również podbije Wasze serca! :)
Następne w kolejce są moje dwa podkłady. Jeden jest moim naprawdę ulubionym. Kolor jest idealnie dopasowany do mojej cery! Drugi natomiast z firmy Bourjois ma bardziej odcień ciepły.. i jest dla mnie odrobinę za ciemny. Pierre Rene jest moim numerem jeden jeśli chodzi o podkład i nie ma mowy bym zamieniła go na jakikolwiek inny. Jednak albo jestem ślepa, albo naprawdę nie mogę doszukać się jaki to jest dokładny odcień.. być może i ten.. nie mam pojęcia. Na pewno jakiś jasny. Z resztą każdy z Was ma inną cerę i wybrałby inny odcień :)
Link do podkładu BOURJOIS
Kolejna rzecz to puder z Catrice. Jest naprawdę świetny. Niewielka ilość powoduje idealne zmatowienie twarzy. Jest on transparentny dzięki czemu nie ma problemu z dobraniem odpowiedniego odcienia dla naszej cery. Dodatkowo jest wodoodporny. Jak najbardziej mogę go polecić każdemu. 
Zamówiłam również kuleczki rozświetlające marki Hean. Niestety moim zdaniem są one tak słabo napigmentowane, że ani trochę nie widać, że ma się ten róż na policzkach. Zatem nie polecam, bo choć są tanie to i tak szkoda kasy, na coś co się nie przyda.  
Kolejnym małym niewypałem tego zamówienia jest korektor pod oczy. Miał być jasny, niestety jest on ciemny, nawet bardzo ciemny. Essence jest tanią firmą, aczkolwiek czasem mają dobre produkty. Niestety tym razem nie trafiłam. 
No i ostatnia już rzecz z mojego zamówienia! Jest to pędzel Hakuro, o którym słyszałam same dobre rzeczy. Niestety mi nie przypadł do gustu. Miałam kilka podejść. Starałam się do niego przekonać aczkolwiek nie potrafię. Nie ma to jak niezawodne poduszeczki naszych palców u rąk. Pędzel za każdym razem nawet na minimalnej ilości zostawiał smugi na mojej twarzy. Dodatkowo mam delikatną cerę a jego twarde włosie za każdym razem podrażniały mi ją. Wierzyłam opiniom innych, ale niestety u mnie się on nie sprawdził. 
 
Oczywiście jestem bardzo zadowolona z wszystkich rzeczy. No prawie wszystkich. Zaliczam jednak to zamówienie do udanych. Czas na kilka słów odnośnie samej strony internetowe cocolita.pl. Ja osobiście dostrzegłam ją dopiero u pewnej youtuberki, którą systematycznie oglądam i mowa tu o Olciaku. Nie ukrywam, że kosmetyki, które przedstawiła w swoim filmiku zaciekawiły mnie, tym bardziej kiedy zobaczyłam, że można znaleźć tam masełka z eos, które chciałam mieć. Złożyłam więc dosyć niemałe zamówienie. Było warto. Kosmetyki są dobrej jakości. Były super zapakowane i odpowiednio zabezpieczone. Dodatkowo firma cocolita dodaje gratisowo cukierki z ich logiem. Nie pokazałam Wam ich, ponieważ zostały już one przeze mnie dawno zjedzone. - Dziękuję cocolita! Co do przesyłki to zamówienie zostało wysłane w czwartek. W poniedziałek było u mnie. Na pewno odbyłoby się to szybciej gdyby nie weekend, ale moim zdaniem i tak przesyłka jest szybka. Najlepsze na tej stronie jest to, że znajdziemy tam każdą markę kosmetyków! Nie tylko te drogaśne, ale również takie na każdą kieszeń.

A na sam koniec - ja. Żebyście nie zapomnieli jak wyglądam! :) 
Oczywiście w makijażu, który został wykonany przez kosmetyki z mojego zamówienia. 

Drogie blogerki! Czy znacie ten ból kiedy robicie z 50 zdjęć a dobre i nierozmazane jest tylko jedno?
Tak właśnie miałam w tym przypadku. Następnym razem pokażę się na dłużej! :) 

A teraz pytanie do czytelników. 
Czy chcielibyście zobaczyć mój codzienny makijaż? :)

3majcie się wszyscy ciepło! Udanych mikołajek i fajnych prezentów życzę! Następnym razem widzimy się w plenerze z ciepłą stylizacją! Buziaki!

17/11/2014

Enjoy the moment

Hej kochani! Dzisiaj pisze do was Emila z bloga baby-twinny. Mam piętnaście lat i od kilku miesięcy mieszkam w Szwecji i mieście Stockholm. Prowadzę bloga, w którym opisuję moje przemyślenia, lifestyle i w sumie wszystko co przyjdzie mi a myśl. Ponieważ od jakiegoś czasu zakolegowałyśmy się z Jessiką pozwoliła mi napisać post na swój blog. Dziś chcę przekazać wam to, co dokładnie zrozumiałam, to, że powinniśmy cieszyć się chwilami.

 Kurcze, temat wydaje się być tak płytki, no bo co? nastka umyśliła sobie, że coś napisze i będzie udawać ile to ona nie przeszła i jak to ona nie dorosła. Może nie przeżyłam jeszcze wystarczająco wiele, by wypowiedzieć się dokładnie na ten temat ale rozumiem jak bardzo ulotne są chwile. Mam głupi nawyk mówienia do siebie: 'Ciekawe co będę robić za tydzień o tej godzinie', a gdy przychodzi już ten czas myślę sobie-boże, minął już tydzień, tydzień z mojego życia... I wtedy pojawia się pytanie 'Co interesującego lub pożytecznego zrobiłam?'. I czasem ta myśl mnie dobija, bo tak naprawdę nic-okrągłe zero-nie ruszyłam tyłka sprzed komputera ani telewizji. I żałuję tego... mój kolega leży właśnie sparaliżowany w szpitalu i w życiu nie wstanie już na nogi, a był super sportowcem. A ja? Mogę sama wstać, iść, biegać, jeździć na rowerze czy iść do toalety bez niczyjej pomocy. Niby to takie proste, czemu miałabym być za to wdzięczna, każdy ma przecież nogi-no tylko, że każdy może je stracić tak jak wiele innych rzeczy w mgnieniu oka.
 Dlaczego tak jest? Czemu świat jest taki mściwy, a życie zdradliwe? Na te pytania nie potrafię sobie odpowiedzieć. To słabe, że w jednej chwili ktoś nas kocha, w drugiej zaś nienawidzi. Mamy coś, a zaraz tracimy bezpowrotnie. Nigdy nie chcę doświadczyć tego zbyt mocno, zbyt bardzo tak jak mój kolega, tak jak moi bliscy, którzy prócz zdrowia tracą nawet i życie. I mimo, że wiele osób mnie zawiodło, kopnęło w dupę tylko dla tego, że nie jestem idealna dla nich to uśmiecham się i mówię: I really don't care, mimo, że momentami to bardzo trudne. Chcę iść dalej przez życie z tym co mam i celebrować każdą daną mi minutę by kiedyś, patrząc w przeszłość powiedzieć do siebie, że przeżyłam swoje życie na tyle na ile mogłam i jestem z niego całkowicie zadowolona.
Mam nadzieję, że spodobało wam się kilka słów, które przekazałam wam w tym poście. Pozdrawiam was serdecznie i ponownie zapraszam na mojego bloga, którego znajdziecie klikając tu.

Papa kociaki!:*

13/11/2014

Rozpieszczana!

Cześć kochani! Dzisiaj zaczęłam dla Was pewien eksperyment, na efekty i publikacje go będziecie musieli długo czekać, abo do końca roku albo 100 dni. Mam nadzieję, że w jakiś sposób Was zainspiruję do działania. Więcej nie będę zdradzać, bo wydaje mi się, że pomysł jest naprawdę fajny i że po publikacji posypią się pozytywne wrażenia. Tak w ogóle co u Was? Ja przed 16 byłam w domu, ponieważ co tydzień w czwartek siedzę na dwóch dodatkowych matmach, w sumie mam je trzy pod rząd, ale z racji tego, że pani od matmy, jest moją ulubioną nauczycielką to bardzo chętnie zostaję i się uczę oczywiście! :) Przejdźmy do tych przyjemniejszych rzeczy (nie żebym wątpiła w przyjemność matematyki..) dzisiaj zostałam po raz drugi dopieszczona przez Douglas! Nawet nie wiecie jak Was uwielbiam! Upominek - niespodzianka sprawił mi wiele radości. To są takie cudeńka, że przeznaczyłam do tego półeczkę, gdzie będę stawiała takie wyjątkowe cudeńka. Chętnie przygarnę więcej, haha! 
Co znajdowało się w dzisiejszej paczuszce? 
Z góry przepraszam za żarówkowe światło, aczkolwiek po przyjściu ze szkoły było już ciemno, więc próbowałam się ratować i poszłam do jadalni gdzie jest najjaśniej, by dodać kolejną systematyczną notkę. Bardzo fajnie mi się je pisze, mam nadzieję że Wam się dobrze czyta, aczkolwiek garstka komentarzy pod ostatnim postem mnie trochę wypłoszyła. Żartuję! Dobrze wiem, że jesteście pilnymi uczniami i się uczycie, stąd taki zastój (optymistyczna fantazja Jessiki).

Poniższe zdjęcie absolutnie kojarzy mi się ze świętami!
Pierwszym prezencikiem jest puder w sprey'u. Generalnie podejrzewałam, że będą to perfumy z pompką. Zawsze o takim marzyłam. Zdecydowanie kojarzy mi się z filmami, gdzie wielkie damy przed ważnymi wieczorami psikają się tego typu perfumami. Byłam więc zdziwiona, że jest to puder. A właściwie to jest brokat, który po naciśnięciu gąbeczki wypryskuje na nasze ciało. Świetne prawda? Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam, ale bardzo mi się podoba! Może nie będzie mi służył w praktyce, ale na pewno w celach ozdobnych, lub okazyjnie, ponieważ buteleczka jest naprawdę urocza! Jego cena to 59zł, natomiast w katalogu widziałam mały zestawik z tym pudrem, również w podobnej cenie, albo nawet tej samej, więc wydaje mi się, że lepiej opłaca się kupić zestaw.
Drugim prezentem jest serum pod oczy, na pewno o nim poczytam i przetestuję. Jest bardzo fajny ponieważ ma "pompeczkę" ułatwiającą nakładanie go. Chcecie bym dała Wam znać jak się sprawuje? :) 
I ostatnia rzeczą jest próbka Dahalia Divin GIVENCHY. Już ostatnim razem jest dostałam. Pięknie pachnie, aczkolwiek póki co moim numer jeden są perfumy Lady Milion Pacorabanne, którego używam codziennie i już z góry obawiam się, że się skończy! Jest wspaniały. Już wtedy go polecałam, ale nadal mam o nim takie samo zdanie.
Nie zapominam również o smacznej przekąsce, w postaci cukierasków Lindor! Yummy, wielkie dzięki! 
A z zaproszenia na makijaż być może skorzystam, gdy będę miała okazję się wybrać do perfumerii, ponieważ niestety w moim mieście nie ma Douglasa. Zawitajcie w końcu do nas! Świecie czeka! :) Jeszcze raz Douglas Serdeczne podziękowania, nie wiem czym sobie zasłużyłam, haha! :) 

A Wam drodzy czytelnicy życzę miłego, czwartkowego wieczorku. Ja spędzę go z książką, ponieważ od wczorajszego wieczorku nie mogę się oderwać od Johna Greena "19 razy Katherine". 

Buziaki! I zostawiajcie po sobie ślad po potem, haha:))

12/11/2014

Złote dodatki

Cześć kochani, jak mija pierwszy dzień w szkole po dłuższym weekendzie? U mnie całkiem sympatycznie, troszeczkę się stęskniłam za znajomymi i za wspólnymi pogaduchami. Dzisiaj przychodzę do Was z postem, gdzie przedstawię Wam biżuterię, jaką ostatnio dostałam. Powiem tak.. jest naprawdę rewelacyjna i świetnie wykonana, aczkolwiek zupełnie o niej zapomniałam, ponieważ szła z dobre 2 miesiące, jak nie więcej, być może nawet minęły 3 miesiące. Zatem firma ma u mnie duży minus i chyba nie muszę mówić, że pomimo iż biżuteria jest naprawdę świetna to nie polecam.. komu chciałoby się tyle czekać za głupią biżuterią, już lepiej skoczyć do galerii i kupić coś fajnego, co przynajmniej można zobaczyć i dotknąć. Tak w ogóle to się nieźle zdziwiłam, ponieważ ten złoty komplet był na tekturce od H&M'u.. dziwne zjawisko. Co do wyglądu biżuterii jak już wspomniałam wyżej, nie mam żadnych zastrzeżeń. Osobiście bardzo uwielbiam złote dodatki, obecnie moim ulubionym jest zegarek, który już pokazywałam na blogu. Wbrew pozorom cały czas się dobrze trzyma i nie widać nawet śladów użytkowania, a noszę go bardzo często! Jak na tak tani dodatek jest naprawdę świetny!

Zdjęcie podobne do poniższego mogliście zobaczyć na moim profilu

A wpisując ZATT10 otrzymacie rabat 10%

Co do Waszych mailów to odpisałam Wam chyba na wszystkie! Posprawdzałam nawet te, które poszły jakimś przypadkiem do spamu. Zmieniając temat dzisiaj jestem jakaś senna, więc chyba póki co obejrzę zaległości na yt, a potem wskoczę pod kołdrę i włączę jakiś film. 

Poniżej Zmiancia. Nasza polska vlogerka.:)

A Wy jakie macie plany?

Miłego dnia! 3majcie się ciepło! :*

11/11/2014

Brak tytułu

Witajcie, pewnie pojawienie się nowego posta na tym blogu w ostatnim czasie to wielki szok. Od napisania ostatniego posta na laptopie jestem pierwszy raz. Przysięgam, aż dziwnie mi się patrzy w taki duży ekran, ponieważ co jedynie towarzyszył mi telefon. Od wczoraj również jestem bez telefonu i powiem szczerze, że to skłoniło mnie do włączenia mojego gratka i napisania postu dla Was. Ostatnio mam dużo czasu na przemyślenia i powiem szczerze, że z blogiem wiążę swoją przyszłość w jakimś stopniu. Na razie nie będę mówiła konkretów, aczkolwiek wiedzcie, że z blogowaniem NIE kończę i jeszcze o mnie dużo usłyszycie. Mam taką nadzieję, gdy wstanę ostatecznie na nogi, ruszymy pełną parą. Po kilku miesiącach tych złych dni, człowiek wreszcie zauważa powoli światełko w tunelu, ale powiem, że nigdy nie pomyślałabym, że tak trudno jest się odratować z depresji. Każdego może to spotkać, ale wiedzcie że nigdy nie jesteście sami. Ja tak myślałam. Cały czas wmawiałam sobie, że jestem sama, nikt mnie nie wspiera i się nie interesuje. Bzdura. Trzeba tylko otworzyć oczy i dostrzec kto jest dla nas, a kto ma nas totalnie w dupce. Wbrew pozorom zauważymy, że są osoby, które bardzo chcą nam pomóc i które robią to bezinteresownie. Właśnie tym osobom, które były i są przy mnie bardzo dziękuję. Również Wam drodzy czytelnicy, ponieważ wiem, że również się o mnie martwicie. Z tego więc powodu, jeśli Wy będziecie potrzebowali wsparcia, śmiało kierujcie swoje maile na podany adres - jessikachincza@o2.pl


 Jestem dla Was, a Wy jesteście dla mnie. Nie chcę być tylko blogerką, która pisze posty i oczekuje na zyski, a tak naprawdę czytelnicy są na ostatnim miejscu. To nie ja. Ja naprawdę chcę z Wami mieć już zawsze dobry kontakt, cokolwiek by się nie działo. Choćbym była popularna jak Maffashion - co jest oczywiście nierealne, to i tak postaram się poświęcać Wam jak najwięcej czasu. Jak już wspomniałam... nie tylko poprzez częste pisanie postów, ale również poprzez mailowanie, livechaty czy spotkania. Powiem szczerze, że po takich przerwach, boję się zajrzeć aż w statystykę bloga, pewnie po takim czasie straciliście wiarę, że pojawi się nowy post. Również problemem jest brak fotografa, przez co za diabła nie mogę robić systematycznych zdjęć, ale damy sobie radę, haha! Trzeba zachować choćby nutkę optymizmu! Zmieniając temat dzisiaj ostatni lazy day! Ja spędzam go przed TV, oglądając EMA, ponieważ gdy akurat leciało live, ja uciekłam na nocowanko. Powiem, że Ariana oczywiście wymiata, a wszystkim którzy mieli okazję tam być, choćby na widowni bardzo zazdroszczę!
A Wy co powiecie na ten temat? :)

3majcie się ciepło, a ja tymczasem lecę ogarnąć maile, przejrzeć wszystkie blogi itd, niby to internetowe sprawy, a jednak potrafią być bardzo czasochłonne. Buziaki! :*